Twierdza Wisłoujście w Gdańsku 29.07.2016

29.07.2016 Źródło: www.zwiedzaczek.com.pl

W Gdańsku nad Martwą Wisłą w miejscu gdzie dawniej rzeka uchodziła do Zatoki Gdańskiej znajduje się zabytkowy budynek – Twierdza Wisłoujście. Usytuowana jest w niewielkiej odległości od osiedla Wisłoujście, Westerplatte oraz Portu Północnego.
Historia tego miejsca sięga aż czasów krzyżackich ( XIV w.). Już w tamtym okresie dokładnie w tej lokalizacji znajdowała się drewniana wartownia – doszczętnie spalona w 1433 roku przez husyckie sierotki. W późniejszym czasie ( w roku 1482 ) wybudowano tutaj ceglaną wierzę z latarnią. Jej zadaniem była kontrola ruchu statków na rzece i pilnowanie dostępu do gdańskiego portu.

Miejsce kampanii wojennych

Wokół wieży powstał wieniec artyleryjski, a następnie całość ufortyfikowana została czterobastionowym fortem. Twierdza wielokrotnie stawała się obiektem kampanii wojennych. Bezskutecznie oblegał ją Stefan Batory, w czasie trwania bitwy pod Oliwą z tego miejsca ostrzeliwane były siły szwedzkie, zdobyć twierdzę próbowały wojska rosyjsko- saskie, pruskie a nawet Napoleon.

Więzienie i klub żeglarski

Budynek niegdyś powstał na styku morza i rzeki jednak w wyniku działania żywiołu znalazł się około 500 metrów od brzegu. Pod koniec XVIII wieku funkcje obronne przejęły pruskie fortyfikacje na Westerplatte i Szaniec Mewi. W XIX wieku twierdza pełniła rolę więzienia, zaś w okresie międzywojennym była siedzibą klubu żeglarskiego.
Pod koniec wojny w wyniku działań Armii Czerwonej uległa znacznemu zniszczeniu i po dzień dzisiejszy nie została w pełni odbudowana. W roku 1974 Twierdza Wisłoujście stała się jednym z oddziałów Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. Jej niezwykła wartość historyczna sprawiła, że została wpisana na listę World Monuments Watch czyli stu najbardziej zagrożonych na świecie zabytków.

Materiały wykorzystane do budowy

W trakcie budowy twierdzy korzystano z rozmaitych materiałów oraz technik a także wykorzystywano najróżniejsze style architektoniczne – od gotyku wzwyż. To niezwykłe bogactwo elementów należących do różnych epok wynika z faktu iż obiekt ten był wielokrotnie odbudowywany po zniszczeniach doznanych w trakcie działań wojennych.

Kazimierz Dolny: perła wśród wąwozów. 16.07.2016

16.07.2016 Autor: PGoz Źródło: superbiz.se.pl

Kazimierz Dolny jest znanym letniskiem, ma wręcz grono wyznawców. Poza unikalnym położeniem i walorami przyrodniczymi miejscowość przyciąga renesansową architekturą i ciekawymi wydarzeniami kulturalnymi.

Najsłynniejszy w Kazimierzu Dolnym jest festiwal filmowy, obecnie funkcjonujący pod nazwą Dwa Brzegi i organizowany przez byłą gwiazdę TVP, prezenterkę Grażynę Torbicką. Po piętach depcze mu Kazimiernikejszyn, festiwal muzyczny robiony oddolnie, inspirowany miłością do Kazimierza, a kojarzony z dwoma postaciami – Włodkiem „Paprodziadem” Dembowskim i Michałem Niewęgłowskim. Oprócz jest m.in Pardes Festiwal, czyli „spotkania z kultura żydowską” czy „Dźwięki z korzenia” – festiwal gry na instrumencie didgeridoo.

Ale bez hucznych wydarzeń miasto jest godne odwiedzin , zwiedzenia wąwozów i obejrzenia pejzażu zakola Wisły ze skarpy. Baza noclegowa jest wyjątków rozwinięta. W położonym na rynku Domu Architekta nocleg kosztuje od 220 do 380 złotych, w cenie śniadanie. W leżącym przy nadwiślanym bulwarze pensjonacie Austeria pokoje kosztują od 160 złotych po 310, a w ofercie jest jeden wielki 6 osobowy za 480 złotych. W obiekcie jest nawet basen.

Przebojem ostatnich lat są noclegi w spichlerzach, których kiedyś w Kazimierzu było 60. W hotelu „Spichlerz pod Żurawiem” apartamenty dwupokojowe można znaleźć już od 225 złotych. Przy innym hotelu, o nazwie „Spichlerz”, dawnym ośrodku PTTK, znajdziemy pole namiotowe w cenie 12 złotych od głowy plus 12 złotych za parkowanie samochodu. W Kazimierzu Dolnym znajdziemy też szeroki przekrój kawiarni i restauracji, np. Kawiarnia Rynkowa czy Artystyczna, restauracja gruzińska Batumi przy Małym Rynku, czy legendarna Korzeniowa.

Dodając do tego wycieczki – piesze albo samochodami terenowymi – po wąwozach, zwiedzanie ruin zamku czy wnętrz synagogi, czy choćby niedalekiego kamieniołomu. A jak nie zdążymy latem, to zima jest równie atrakcyjnie.

Fontanna, w której można znaleźć bursztyn letnią atrakcją Gdańska. 12.07.2016

12.07.2016 Źródło: PAP serwisy.gazetaprawna.pl

Fontanna, w której można znaleźć niewielkie bryłki bursztynu jest od poniedziałku letnią atrakcją Gdańska. Instalację, którą ozdabia rzeźba z wkomponowaną bryłą przypominającą jantar, stanęła w historycznym centrum miasta, w sąsiedztwie Muzeum Bursztynu.
Na instalację wodną, którą nazwano „Poszukiwacz Bursztynu”, składa się wykonana z betonu płytka, napełniona wodą niecka. Jej dno wyścieła warstwa drobnych kamyków, wśród których rozrzucono dużą ilość niewielkich bursztynów. W centrum niecki zainstalowano pionowy słup, z którego sączy się woda, a który wieńczy duża bryła przypominająca bursztyn.
Autorem projektu instalacji było Studio Projektowe „Profil” Pracownia Autorska Władysława i Haliny Sucharskich. Z kolei pionowy element ozdobny wykonała Emilia Kohut – na co dzień zajmująca się projektowaniem biżuterii z bursztynem bałtyckim. „Bryła, która zdobi instalację, wykonana została z mieszanek żywicznych, a w jej wnętrzu znajduje się prawdziwy bursztyn” – zaznaczyła Kohut.
Fontanna stanęła na wolnej przestrzeni pomiędzy Bramą Wyżynną a Zespołem Przedbramia ul. Długiej, w którym mieści się gdańskie Muzeum Bursztynu. W poniedziałek, w obecności m.in. przedstawicieli gdańskiego samorządu, odbyło się uroczyste uruchomienie instalacji.
Jak powiedział PAP pełnomocnik prezydenta Gdańska ds. bursztynu Robert Pytlos, w niecce znalazło się około 10 kilogramów bursztynu. „Jeśli bursztyn się wyczerpie, będziemy go uzupełniać” – zaznaczył.
Z kolei wiceprezydent Gdańska Andrzej Bojanowski powiedział, że instalacja ma służyć promocji bursztynu. Zaznaczył, że pozostanie ona w Gdańsku do końca września, a potem będzie podróżować w różne miejsca związane z bursztynem, bądź takie, w których jantar ma być promowany.
Bojanowski zaznaczył, że instalacja z całą pewnością odwiedzi samorządy zrzeszone w Związku Miast i Gmin Morskich. „Istotne jest, aby krzewić wiedzę o bursztynie nie tylko wśród gdańszczan, ale wśród wszystkich ludzi na świecie” – zaznaczył Bojanowski.
Pomysł wykonania instalacji powstał wśród członków Światowej Rady Bursztynu. Realizacji podjął się Związek Miast i Gmin Morskich przy wsparciu Gdańskiej Infrastruktury Wodno-Kanalizacyjnej oraz Wydziału Promocji Informacji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego w Gdańsku.
„Poszukiwacz Bursztynu” jest jednym z przedsięwzięć towarzyszących obchodom 10-lecia Muzeum Bursztynu i Światowej Rady Bursztynu.

Wąskotorówką przez Żuławy na plaże Bursztynowego Wybrzeża. 03.07.2016

03.07.2016 Autor: PGoz Źródło: superbiz.se.pl

Żuławska Kolej Dojazdowa to atrakcja dla miłośników ciuchci, która pozwala przemieścić się … z jednej nadmorskiej plaży na drugą. To jedyna taka szansa w Polsce i chętnych na przejażdżkę nie brakuje.
Kolejka to oddolna inicjatywa miłośników kolejnictwa i samych kolejarzy. Niszczejące od lat 90. obiekty zostały przejęte przez Pomorskie Towarzystwo Miłośników Kolei Żelaznych, które już 14 sezon organizuje przewozy i dba o tory i tabor. Z zasady jest organizacją non profit, ale mimo niewysokich cen – bilet na najdłuższej trasie kosztuje 12 złotych – zatrudnia doświadczonych maszynistów, konduktorów i mechaników. Honorowane są wszystkie ulgi, a na kolejkę są również bilety miesięczne, najtańszy już od 2,10 złotych! Oprócz bycia atrakcją turystyczną, kolejka odgrywa też ważną rolę transportową dla mieszkańców regionu.
Są dwie linie: z Nowego Dworu Gdańskiego, największej miejscowości na Żuławach, leżącej przy drodze krajowej nr 7 między Elblągiem a Gdańskiem, do Stegny, popularnego letniska. Tutaj największą atrakcją jest most z 1906 roku przez jedną z odnóg Wisły, który dla przejazdu ciuchci jest poruszany … siłą ludzkich mięśni. Jako jeden z niewielu, a może jedyny taki na świecie.
Druga prowadzi ze Sztutowa do brzegu Wisły, która niedaleko od stacji uchodzi do morza. Po drodze zatrzymuje się w letniskowych miejscowościach: Stegnie, Jantarze, Junoszynie, Mikoszewie. Wszystkie one, razem ze Sztutowem słyną z pięknych szerokich plaż i tego, że plażowicze przy łucie szczęścia znajdują na nich bryłki bursztynu, stąd są nazywane Bursztynowym Wybrzeżem. W każdej z miejscowości można znaleźć coś wyjątkowego. Na terenie Sztutowa jest Muzeum Stutthof, które udostępnia obiekty niemieckiego obozu koncentracyjnego, działającego tam w latach 1939-1945. Oprócz można obejrzeć most zwodzony nad Wisłą Królewiecką i trójkątna stacja kolejowa, dla wodniaków jest jachtowa marina nad Zalewem Wiślanym.
W Stegnie największą jest kościół, zbudowany metodą szachulcową, specyficzną dla regionu. Wystrój jest pełen nawiązań marynistycznych, a jego dumą są barokowe organy, dzięki którym świątynia jest areną Międzynarodowego Festiwalu Organowego w lipcu i sierpniu. W Jantarze znajdziemy mini zoo i park owadów, a w Mikoszewie atrakcją jest ujście Wisły, które – poza walorami krajobrazowymi – jest rezerwatem ptasim i gratką dla miłośników ptactwa. W bezpośrednim sąsiedztwie letnisk Bursztynowego Wybrzeża jest tzw. Pętla Żuławska, czyli śródlądowy szlak żeglugowy, dostępny dla jachtów, łodzi motorowych, kajaków czy hausbotów, część międzynarodowej trasy z Rotterdamu do Elbląga. Pętla to 303 kilometry szlaków, z pełną infrastrukturą, jak przystanie itp.

Rusza Tramwajowa Linia Turystyczna w Łodzi – tramwaj linii „0”. 21.06.2016

21.06.2016 Autor: Darek Matyjaszczyk Źródło: lodz.naszemiasto.pl

26 czerwca rusza Tramwajowa Linia Turystyczna MPK Łódź. Tramwaj linii 0 będzie kursował do z Łodzi do Lutomierska do 18 września w każdą niedzielę i święto.
Tramwaj turystyczny kursuje na trasie linii 43 z Łodzi do Lutomierska. Zabytkowy tramwaj typu 5N+5ND pochodzi z lat 60. Charakterystyczne odsuwane drzwi, drewniane krzesełka, dźwięk dzwonka dającego sygnał do odjazdu przypomina, jak niegdyś podróżowało się komunikacja miejską. To również doskonała propozycja, aby wybrać się całą rodziną na wakacyjną podróż za miasto.
Konduktorami w tramwajach linii turystycznej są członkowie Klubu Miłośników Starych Tramwajów, u których nie tylko kupimy bilet na przejazd ale także poznamy informacje na temat najbardziej malowniczej trasy tramwajowej w kraju. Członkowie klubu opiekują się również zabytkowym pojazdami w Zajezdni Muzealnej Brus.
Tramwaj z krańcówki przy Telefonicznej przejeżdża ulicą Pomorską do Placu Wolności, a następnie Legionów do parku na Zdrowiu. Dalej mija Zajezdnię Muzealną Brus, Konstantynów Łódzki i malowniczym pagórkowatym terenem dojeżdża do Kazimierza, gdzie torowisko przebiega przez pola i jedyny nitowany most tramwajowy nad rzeką, aby dojechać do Lutomierska. Całość trasy pokonuje w ponad 80 minut.
W tramwaju turystycznym obwiązują takie same bilety, co w pozostałych tramwajach MPK Łódź. Można korzystać z biletów czasowych, jednoprzejazdowych, oraz migawek.
Odjazdy z krańcówki Telefoniczna: 12:14 i 17:05, oraz 20:33 – zjazd do zajezdni Chocianowice
Odjazdy z Lutomierska:14:25 i 19:06.
Tramwajowa Linia Turystyczna to wspólny projekt Zarządu Dróg i Transportu, Klubu Miłośników Starych Tramwajów, oraz MPK-Łódź. Do 18 września w każdą niedzielę i święto można wyruszyć w sentymentalną podróż zabytkowym tramwajem.

Odkopią złoty pociąg 06.06.2016

06.06.2016 Autor: Joanna Mrozek Źródło: kulturaonline.pl

Być może niedługo rozwiąże się zagadka, która elektryzuje nie tylko mieszkańców Wałbrzycha, ale i całej Polski. Czy złoty pociąg faktycznie istnieje? Na 65. kilometrze ruszają prace porządkowe.
„Gorączka złota” rozpoczęła się rok temu, gdy do władz Wałbrzycha zgłosiły się dwie osoby, które zaręczały, że są w stanie wskazać dokładną lokalizację złotego pociągu. Mieszkańcy, którzy wyrośli na legendzie tajemniczych niemieckich kosztowności ukrytych gdzieś pod ziemią, przyjęli wiadomość z lekkim dystansem. Oliwy do ognia dolał konserwator zabytków, Piotr Żuchowski, który po obejrzeniu zdjęć georadarowych stwierdził, że „złoty pociąg istnieje na 99%”.

Wałbrzych – kopalnia możliwości?

Mimo tego, że na terenie, gdzie rzekomo ukryto pociąg nie ma absolutnie nic atrakcyjnego pod względem turystycznym, mieszkańcy całej Polski zaczęli masowo odwiedzać Wałbrzych i tajemniczy 65. kilometr. Na „gorączce złota” zyskało miasto, szybko przekuwając legendę na korzyści marketingowe. Zamek Książ oferował specjalną ofertę turystyczną, która w ciągu 3 dni pobytu gwarantowała zwiedzanie wszystkich najważniejszych atrakcji miasta, w tym niedostępnych na co dzień podziemi kompleksu. Jeśli Zamek Książ to obowiązkowo Palmiarnia – organizatorzy uruchomili linię meleksów, które oferowały przewóz turystów do położonej niedaleko atrakcji. Jak to mówią – dwie pieczenie na jednym ogniu.
By wykorzystać ten nieoceniony dla miasta potencjał, prezydent Roman Szełemej niedługo po rozpoczęciu zamieszania ze złotym pociągiem, zaprosił dziennikarzy z największych polskich mediów na spotkanie poświęcone rzekomemu znalezisku i krótką wycieczkę po Wałbrzychu specjalnym autobusem.
Wątpliwości o tym, czy złoty pociąg istnieje, czy legendę można włożyć między bajki, miała rozwiać konferencja prasowa zorganizowana w grudniu zeszłego roku. Powołując się na wyniki badań, które na 65. kilometrze przeprowadzili naukowcy z krakowskiej Akademii Górniczo Hutniczej stwierdzono, że nie wyklucza się istnienia samego tunelu. Badacze byli jednak przekonani, że pociągu w nim nie ma. Na tym samym spotkaniu drugi raport z zupełnie innymi wnioskami przedstawili dwaj „ojcowie” złotego pociągu – Piotr Koper i Andreas Richter. Dwie sprzeczne opinie nie rozwiały zatem żadnych wątpliwości.

Żyła złota czy koń trojański?

Decyzja co do przyszłości zakopanych pod ziemią niemieckich kosztowności leżała w rękach prezydenta miasta. Roman Szełemej miał dwa wyjścia, z których każda niosła za sobą pewne korzyści. Prezydent postawił na prawdę – wydał zezwolenie na przeprowadzenie prac odkrywkowych, by zagadka wreszcie została rozwikłana. Jeśli złoty pociąg zostanie znaleziony, nie trzeba tłumaczyć, jakie korzyści znalezisko przyniesie miastu – nie tylko pod względem turystycznym, ale i wizerunkowym. Wałbrzych pozbyłby się wówczas niechlubnej łatki biedaszybów, a znakiem rozpoznawczym stałby się na zawsze legendarny złoty pociąg.
Gorzej, jeśli 65. kilometr nie będzie krył żadnych kosztowności – wtedy miasto poniesie jedynie straty. W przypadku tego gorszego scenariusza, lepsze byłoby cofnięcie czasu i wydanie negatywnej decyzji przez prezydenta co do rozpoczęcia prac odkrywkowych. Wtedy Wałbrzych mógłby przez kilkadziesiąt następnych lat grać marketingową kartą złotego pociągu, wabiąc kolejnych żądnych sensacji turystów.
Słowo się rzekło – w Wałbrzychu rozpoczęto prace przygotowawcze pod planowane wykopy. Na 65. kilometr wjechał ciężki sprzęt, który przez kilka dni będzie porządkował teren. Wykopaliska na własny koszt prowadzić będzie Spółka Cywilna XYZ, czyli Piotr Koper i Andreas Richter, wspomniani wcześniej „odkrywcy” złotego pociągu. Badacze mają już większość pozwoleń. Zielone światło otrzymają wówczas, gdy otrzymają ostatnie z nich – pisemną zgodę konserwatora zabytków. Jak twierdzą na swojej stronie internetowej, są bardzo blisko celu. Konserwator zabytków ma 30 dni na zapoznanie się z całością dokumentacji i wydanie odpowiedniej decyzji. Jeśli będzie przychylna, prace odkrywkowe mogłyby się zacząć wraz z początkiem wakacji.

Złoty interes

Jak na razie, oprócz turystyki, na złotym pociągu zyskują małe lokalne przedsiębiorstwa. W Wałbrzychu pojawiły się różnego rodzaju pamiątki związane z legendarnym znaleziskiem – od koszulek i kubków po czekolady w kształcie złota. Pomysłowość ludzi nie zna granic – na billboardach zawisły reklamy usług z hasłem „złotego pociągu”, które nie bardzo mają sens. Przykładem może być plakat myjni samochodowej „Nad złotym pociągiem” z wizerunkiem legendarnego odkrycia i podpisem „Złoty pociąg nadjechał. Nowa myjnia bezdotykowa już otwarta”.
Potencjał marketingowy chłonie nie tylko Wałbrzych – we lwóweckim browarze powstało piwo o nazwie „Złoty Pociąg” z hasłem reklamowym „Browar owiany tajemnicą”. Do sprzedaży trafiło 3 tys. butelek. Piwa można skosztować w restauracji na Zamku Książ, a obok niego w menu przewija się również wino o tej samej nazwie.
Na złotym pociągu zarabiać będą również jego „odkrywcy”. I nie mówimy w tym przypadku o „znaleźnym”, jakie zażyczyli sobie w przypadku odkopania niemieckich kosztowności. Piotr Koper i Andreas Richter mają w planach działalność komercyjną w obrębie pamiątek turystycznych. Chcą ruszyć ze sprzedażą zapalniczek i papierośnic w kształcie sztabek złota, a dochód z ich sprzedaży przeznaczyć na pokrycie kosztów związanych z pracami wykopaliskowymi na 65. kilometrze.

Bezpieczne szlaki 12.04.2016

12.04.2016 Autor: Jacek Łeszega Źródło: cit.ustrzyki-dolne.pl

Bezpieczne szlaki turystyczne celem ustrzyckich znakarzy

Kolejny sezon turystyczny już za kilka tygodni, a dobrze oznakowany szlak to taki, którym można poruszać się pieszo lub na rowerze bez konieczności używania mapy turystycznej. Rzeczywistość pokazuje nieco odmienną sytuacje.
Ustrzyccy znakarze szlaków turystycznych przystąpili do pierwszego etapu czyli ich przeglądu. Po opisaniu znakarze Bieszczadzkiej Akademii Turystycznej przystąpią do ich naprawy lub odnowienia. Ustalane są równocześnie propozycje nowych szlaków. Prace takie są niezbędne i konieczne do wykonania rokrocznie przed każdym sezonem. Działania BAT to bardzo duży projekt informacyjny i promocyjny infrastruktury turystycznej, jakim są bezpieczne szlaki. Systematyczna praca dokumentacyjna i konserwacyjna stwarza bezpieczne warunki do turystycznych wędrówek bez kontrolowania mapy. Coraz częściej do akcji sprzątania szlaków przystępują sami turyści i młodzież. W sobotnie przedpołudnie 4 czerwca planowana jest kolejne akcja porządkowania ze śmieci, koszenia i odnowienia lokalnych turystycznych tras spacerowych. Poprzednie zgromadziły kilkudziesięciu uczestników, a w tym roku organizatorem będzie Bieszczadzkie Centrum Turystyki i Promocji w Ustrzykach Dolnych.
Według definicji PTTK „szlakiem turystycznym jest wytyczona w terenie trasa służąca do odbywania wycieczek, oznakowana jednolitymi znakami (symbolami) i wyposażona w urządzenia informacyjne, które zapewniają bezpieczne i spokojne jej przebycie turyście o dowolnym poziomie umiejętności i doświadczenia, o każdej porze roku i w każdych warunkach pogodowych, o ile szczegółowe wymagania nie stanowią inaczej (okresowe zamykanie w przypadku niekorzystnych warunków pogodowych lub ze względów przyrodniczych na terenach chronionych) „ – źródło: Instrukcja Znakowania Szlaków Turystycznych PTTK

Miasto jako atrakcja turystyczna. 30.03.2016

30.03.2016 Źródło: artykuly-prasowe.pl

Miasto jest na tyle uniwersalnym i złożonym organizmem, że może z powodzeniem pełnić wiele różnych funkcji, a jedną z nich jest bycie atrakcją turystyczną. Takie miejsca, jak na przykład Florencja, Rzym, Paryż czy Zakopane są przestrzenią przede wszystkim wypoczynkową.
Różne badania, w tym dane zbierane przez Główny Urząd Statystyczny, pokazują, że Polacy coraz chętnie wyjeżdżają w celach turystycznych poza własne miejsce zamieszkania. Dotyczy to zarówno wypoczynku w okresie letnim, jak i zimowym, a nawet w okresach tzw. długich weekendów czy świąt. Coraz więcej osób, szczególnie młodych, decyduje się również na krótkie wypady sobotnio-niedzielne. W tym ostatnim przypadku nie bez znaczenia są coraz tańsze przeloty, również do wielu europejskich metropolii.

Wypoczynek nie tylko na plaży

Wiele osób, gdy słyszy o wyjeździe na wypoczynek, szczególnie w okresie wakacyjnym, od razu zaczyna myśleć o takich miejscach, jak plaża, jezioro, szlak górski. To ważne, turystyczne miejsca, które chętnie odwiedzają Polacy, jednak okazuje się, że wypoczywać można nie tylko leżąc na rozgrzanym piasku przy szumie fal, ale również zwiedzając miasta i korzystając z ich stref wypoczynku ( z dużym prawdopodobieństwem takie meble miejskie, jak ławka metalowa z oparciem lub podobna, będą oblegane przez turystów w ciepłe dni na miejskich deptakach).
Według raportu Travel Trends, Polacy chętnie wyjeżdżają, zwiedzać inne kraje. Najpopularniejszy kierunek to Wielka Brytania – tam wielu naszych rodaków może zatrzymać się podczas wypoczynku u kogoś z rodziny lub u znajomych. Na kolejnych miejscach uplasowały się Hiszpania i Włochy. Ciekawy jest jednak ranking najpopularniejszych miast, które odwiedzają polscy turyści: Londyn, Paryż, Nowy Jork i Bangkok. Każde z tych miejsc ma wiele do zaoferowania osobom zwiedzającym, a turystyka pełni w nich kluczową rolę. Dobrym przykładem jest tutaj Londyn. Rocznie odwiedza go nawet 17 milionów turystów z całego świata, a stolica Wielkiej Brytanii zarabia na nich około 11 miliardów funtów.

Przestrzeń turystyczna w mieście

W wielu przypadkach celem wyjazdów turystycznych okazują się być miasta i to nie tylko te największe. Nierzadko przyjezdnych przyciągają wysokie walory estetyczne i architektoniczne terenów zurbanizowanych, a wtedy turyści koncentrują się głównie na zwiedzaniu i zabytkach. Bywa jednak, że magnesem przyciągającym turystów są różnego rodzaju wydarzenia, najczęściej kulturalne.
Nie brzmi to może zbyt dobrze, ale w wielu przypadkach miasta stają się, po prostu, produktami turystycznymi, które z jednej strony muszą posiadać odpowiednie atrakcje i walory turystyczne, żeby przyciągnąć odwiedzających, a z drugiej – powinny posiadać zasoby i potencjał turystyczny, by się rozwijać.
Miasto, jako przestrzeń turystyczna, musi zostać odpowiednio przygotowana, żeby można realizować w niej różne formy wypoczynku. W takich miejscach, oczywiście, kładzie się duży nacisk na procesy rekreacyjne, które przecież muszą zostać wsparte także odpowiednią infrastrukturą, ale również właściwym przygotowaniem stref odpoczynku. Niestety, nie zawsze wystarczy ławka z betonu architektonicznego lub z drewna, ustawiona naprzeciwko atrakcyjnego zabytku lub w parku, by przyciągnąć turystów. Potrzebne jest jeszcze odpowiednio przygotowane zaplecze turystyczne. Miasta, które zarabiają na turystach najwięcej, dużo inwestują w turystykę na swoim terenie. I przyjezdni rzeczywiście to doceniają.

Dlaczego wędkarstwo sprawia człowiekowi przyjemność… . 17.02.2016

17.02.2016 Źródło: www.rtw.org.pl

Dlaczego wędkarstwo sprawia człowiekowi przyjemność… i jak odnaleźć radość w łowieniu stosując klasyczną metodę spławikową?
Fundamentem w życiu każdego człowieka powinna być pasja, czy też zajęcie które sprawia mu przyjemność i – przy odrobinie szczęścia – staje się również podstawowym źródłem dochodu. Nie umniejszając wartości literaturze, sztuce, czy innych hobbystycznych czynności, chciałabym się dziś skupić na wędkarstwie.
Wędkarstwo uchodzi nie tylko za pasję, ale również za sport. Z reguły jest kojarzone z osobami starszymi, ale już na wstępie chciałabym obalić ten mit. Sama wędkuję z rodziną i oddając się owej przyjemności znajduję się w towarzystwie również młodych ludzi. Według statystyk Polskiego Związku Wędkarskiego (PZW), wędkuje 1,5-2 mln Polaków. Warto więc zadać sobie pytanie o zalety tego zajęcia, a może wkrótce aktywnych wędkarzy będzie dużo więcej.
Przede wszystkim warto skupić się na najważniejszym obiekcie – rybie.
Jest w wędkarstwie najistotniejsza, jak w koszykówce piłka, czy w malarstwie sztalugi. Przede wszystkim złowienie imponujących rozmiarów ryby jest niebagatelnym sukcesem dla wędkarza, który może ów okazem pochwalić się znajomym. Jest to niewątpliwie potwierdzenie naszych wędkarskich umiejętności, a postępy zawsze są satysfakcjonujące, w każdej dziedzinie. Złowienie ryby jest potwierdzeniem, że opanowało się sztukę wędkarstwa i jest powodem do tryumfu.
Ponadto ważna jest też kulinarna wartość połowu. Kto z nas oprze się rybie podanej z frytkami, czy też przyrządzonej w cieście?
Pragnę obalić kolejny mit, jakoby wędkarstwo miałoby być zajęciem nudnym i monotonnym. Nie zgodzę się z tym, albowiem oczekiwanie na wymarzony okaz wiąże się z zastrzykiem adrenaliny, podnieceniem, siłowaniem się z rybą! Och, weźmy chociażby przykład z literatury, z opowiadania Hemingwaya, gdzie walka o rybę osiągnęła apogeum. I przekształciła się w coś głębszego – ważna była nie tylko sama wartość połowu, walka o Marlina, lecz była to walka z własnymi słabościami, próba charakteru.
Wędkarstwo jest też czynnością, która zbliża ludzi. Wspólne milczenie (by nie spłoszyć ryby), godziny przebyte przy stawie czy naprędce przygotowany posiłek w turystycznych warunkach, pociecha z kolejnej złowionej ryby – jest tym, co łączy ludzi bardziej, niż długie rozmowy.
Ponadto, już starożytni filozofowie nakłaniali do tego, by żyć w zgodzie z naturą. W późniejszych epokach nawiązań do tego było mnóstwo! Przebywanie na stawie, wędkując, rozpieszcza wszystkie nasze zmysły i spełnia kilka potrzeb jednocześnie. Wędkarstwo jest szczególnie fascynujące nocą. Wprawdzie o tej porze łowienie jest znacznie utrudnione, aczkolwiek właśnie to wyzwanie jest samo w sobie ekscytujące, a jakże opłacalne! W nocy najczęściej można łowić duże okazy sumów i węgorzy. Jednak obecnie nocą łowi się także amury, leszcze, karpie czy liny. Dzieje się tak dlatego, że o tej porze ryby są mniej ostrożne, bo pod wodą nie jest widoczna zarówno żyłka, jak i haczyk. Niemniej jednak to ułatwienie nie jest jedyną zaletą wędkowania w nocy. Dużym plusem jest tu też przepiękny krajobraz. W takim otoczeniu człowiek może bez reszty oddać się przyjemności łowienia, zapomnieć o dojmujących problemach życia codziennego, oderwać się od wszelkich stresów. Wtedy liczy się tylko ta życiodajna chwila. Która po chwili mija, by ustąpić miejsca dreszczykowi emocji, który związany jest z holowaniem ryby do brzegu. A później jest już tylko satysfakcja z udanego połowu.
Jestem przekonana, że w tym momencie – najpóźniej! – urodził się nowy pasjonat wędkarstwa. Zajęcie to ma tak wiele plusów, że wielką szkodą byłoby nie spróbować swoich sił w tym sporcie. Laik z pewnością będzie miał kłopoty z rozpoczęciem swojej przygody z wędkarstwem, ponieważ nie jest to takie proste. Jest wiele technik łowienia, ale do najłatwiejszych należy na pewno klasyczna metoda spławikowa. Sądzę, iż jest idealnym rozwiązaniem dla początkujących wędkarzy. Sama też, gdy spędzam czas nad wodą widzę, że wiele osób wędkuje właśnie w ten sposób. Pozostaje zadać sobie pytanie, czym rzeczona metoda zasłużyła sobie na taką popularność? Odpowiedź nasuwa się sama, albowiem jest ona źródłem wielu alternatyw dla wędkarza z tej przyczyny, że jest metodą najbardziej uniwersalną. Umożliwia osobie wędkującej połów małych ryb takich jak ukleje czy płoci. Po modyfikacji, poprawie sprzętu można już użyć metody spławikowej do łowienia większych ryb – nawet karpi. Nierzadko spotkałam się też z połowem – metodą spławikową – sumów czy nawet szczupaków. Możliwości spławika przemawiają za wygodą i uniwersalnością tej metody, dlatego też tak wiele osób się na nią decyduje. Warto pamiętać o tym, by wkładać zestaw bezpośrednio do wody, a nie zarzucać. Ma to wiele plusów, ponieważ przynęta jest bezpieczna, i też nie narobimy zbyt wiele hałasu czyniąc w ten sposób. Łowiąc klasyczną metodą spławikową musimy się liczyć z tym, że łowimy tylko czynnie. Nie odkładamy wędziska i nie oczekujemy na branie. Liczy się pełne skupienie na wędkowaniu. W związku z tym trzymamy wędkę stale w ręku, ewentualnie w wodzie stojącej od czasu do czasu możemy ją lekko poderwać do góry, czy też podciągać przynętę do siebie.
Wędkarstwo ma to do siebie, że ludzie łatwo ulegają jego urokowi – tak jak i mnie zdarzyło się to kilkanaście lat temu. Z uśmiechem obserwuję, jak nad wodę przychodzi coraz więcej osób – w tym wiele młodych! – z wędkami. Łatwo rozpoznać początkującego wędkarza, ponieważ nieudolnie radzi sobie ze sprzętem, jest nerwowy i niecierpliwy, a to w tym zajęciu nie jest zbyt pożądane. Warto osiągnąć wewnętrzny spokój, który pozwoli nam później bardziej cieszyć się ze zdobyczy i wypuścić ją z powrotem do wody, sprzedać albo ze smakiem spożyć. Nad wodę zatem! Pogoda wciąż nam sprzyja. Na wakacje często wyjeżdżamy nad wodę odpocząć, warto następnym razem do bagażu wrzucić wędkę i spróbować swoich sił na łowisku.

Poznaj wyjątkowe atrakcje Polesia 31.09.2015

 

31.09.2015 Źródło: www.wiadomosciturystyczne.pl

Rowerowa wycieczka, nordycki spacer na łonie natury, a może chwila aktywności podczas kajakowej wyprawy po jeziorze? To tylko część atrakcji, jakie czekają na każdego, kto odwiedzi malowniczą Gminę Urszulin na Lubelszczyźnie.

Okolice Polesia zachwycają urokliwymi, dzikimi krajobrazami, nietkniętymi ręką człowieka. Znajduję się tam m.in.: Poleski Park Narodowy oraz niepowtarzalny Transgraniczny Rezerwat Biosfery „Polesie Zachodnie”, obszar który został objęty ochroną UNESCO. Aby poznać przyrodnicze i historyczne walory Gminy Urszulin, najlepiej udać się w rowerową bądź pieszą wycieczkę. Możemy skorzystać z jednej z trzech tras rowerowych wytyczonych szlakiem: wojennym, grodzisk lub jezior. Po drodze mamy okazję podziwiać nie tylko piękne widoki, ale i cenne zabytki. Trasy mają długość od 22 do 24 km.

Wielbiciele nordic walkingu również znajdą coś dla siebie. Czekają na nich cztery szlaki, mierzące od 6 do 14 km: wytycki, pamięci, jezior oraz wereszczyński. Fanów kajakarstwa z pewnością zauroczy piękna roślinność Jeziora Wytyckiego. Spostrzegawczy turyści zobaczą tutaj także wiele rzadkich gatunków ptaków zamieszkujących tutejsze tereny. Opis każdej trasy można znaleźć w przewodniku turystycznym, dostępnym na stronie internetowej: www.ug.urszulin.eu.

Polesie słynie z wyjątkowego bogactwa awifauny, więc entuzjaści turystki ornitologicznej również będą zachwyceni. Okoliczne tereny odwiedza prawie 250 gatunków ptaków – to blisko połowa spośród wszystkich występujących w Polsce. Wśród nich znajduje się wiele wyjątkowych i rzadkich gatunków, jak np.: podgorzałka, puszczyk mszarny, czy orlik krzykliwy.

Każda z tras wyposażona jest w przyjazną infrastrukturę turystyczną i edukacyjną, która sprzyja organizacji wygodnego odpoczynku, czy pikniku. Szlaki turystyczne przebiegające przez Polesie, wieże widokowe, specjalnie wyznaczone miejsca biwakowe oraz bogata baza noclegowa pozwalają na zaplanowanie nie tylko krótkiej wycieczki, ale również kilkudniowej, nietuzinkowej wyprawy.

Taka infrastruktura turystyczna została wykonana w ramach projektu „Po pracy, Polesie – zwiększenie atrakcyjności turystycznej obszaru Polesia Zachodniego”, współfinasowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2007-2013.

Do odwiedzenia Gminy Urszulin zapraszamy zarówno pasjonatów przyrody, ludzi lubiących aktywny wypoczynek, jak i osoby szukające ciszy oraz wytchnienia. Wyjątkowe okolice i przepiękne krajobrazy sprawiają, że jest to miejsce idealne dla każdego.